A+ A A-
  • Kategoria: II WŚ
  • Odsłony: 2758

Jedną z najtragiczniejszych a równocześnie najmniej znanych i zagadkowych morskich katastrof jest zatonięcie w latach Wielkiej Wojny Ojczyźnianej radzieckiego statku Armenia, które spowodować mogło śmierć od siedmiu do dziesięciu tysięcy ludzi!!!. Tylko liczbę poległych na niemieckich statkach Wilhelm Gustloff i Goya można porównać z tymi tragicznymi danymi.

Piękna fotografia Armenii wykonana przed wojną w Jałcie. Fot. zbiory Witalij W. Kostriczenko
Artykuł zamieszczony dzięki
uprzejmości czasopisma
Okręty Wojenne

Armenia była jednym z towarowo-pasażerskich pocztowych statków Krymsko-Kaukaskiej Linii typu Adżaria (tak zwanych „krymczaków”). Projekt jednostek tego typu został opracowany w Leningradzie w roku 1925 w Centralnym Biurze Konstrukcji Morskich (CMS) pod kierunkiem inżyniera budownictwa okrętowego J.A. Kopierżinskiego z przeznaczeniem do obsługi rejsów na linii krymsko-kaukaskiej oraz Morza Śródziemnego. Ogółem zbudowano 6 statków tego typu. Cztery z nich (Adżaria, Abchazja, Armenia i Ukraina) zostały zbudowane w latach 1926-31 w „Bałtijskim Zawodie” w Leningradzie (I seria), a Gruzja i Krym (II seria) w stoczni firmy Krupp w Kilonii. Warto zauważyć, że w okresie późniejszym projekt ten został wykorzystany przez Niemców jako prototyp przy budowie na zamówienie Hiszpanii statków pasażerskich przeznaczonych do utrzymywania połączeń z Wyspami Kararyjskimi i Balearami. (Canarias i Baleares).

Statki I serii posiadały następujące podstawowe parametry – maksymalna długość 112,5 m, maksymalna szerokość 15,55 m, wysokość burty 7,84 m, zanurzenie (z ładunkiem) 5,95 m, 4727 BRT, 2566 NRT, 1480 DWT. Statki mogły zabierać 518 pasażerów kabinowych (60 w I klasie, 192 w II klasie oraz 266 w III klasie) i 462 pasażerów pokładowych.

Nitowany kadłub grodzie wodoszczelne dzieliły na 9 głównych przedziałów. Ładunek rozmieszczany był w 6 ładowniach oraz na 2 międzypokładach. Dwuwałowa siłownia z 2 silnikami wysokoprężnymi firmy „Russkij dizel” (2 x 2000 KM) zapewniała maksymalną prędkość 12,6 węzła (z ładunkiem). Zasięg sięgał 4600 mil morskich. Środki ratunkowe składały się z 6 szalup 48-osobowych (łącznie na 768 ludzi).

W latach 30-tych jednostki typu Adżaria stanowiły podstawę radzieckiej floty pasażerskiej na Morzu Czarnym. Pięć statków, w tym zbudowana w roku 1928 Armenia, obsługiwało linię krymsko-kaukaską, a Ukraina wykonywała rejsy wycieczkowe Odessa – Leningrad z przodownikami pracy pierwszych pięciolatek.

Dobre właściwości morskie „krymczaków” zwróciły na siebie uwagę również Zarządu WMS RKKA (taki status posiadała w latach 1926-37 marynarka wojenna ZSRR). W kwietniu 1933 roku, biorąc pod uwagę planowaną budowę III serii podobnych statków, zastępca naczelnika sił morskich (zamnamorsi) I. M. Ludri zatwierdził „zadanie taktyczno-operacyjne dla statków linii krymsko-kaukaskiej przebudowanych na krążowniki pomocnicze”. W tym przypadku należało zwiększyć prędkość do 17,5-18 węzłów, rozpatrzyć możliwość częściowego opancerzenia oraz uzbrojenia w 5 dział kal. 152 mm, działa plot. kal. 76 mm i 45 mm i wyposażenia w 2 pokładowe wodnosamoloty. Projektowanie III serii prowadziło CKB „Sudoprojekt” (dawne CBMS), jednak ostatecznie statków nie zbudowano. Już po wojnie na bazie tego projektu powstały statki pasażerskie typu Kirgizstan.

W czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej jednostki typu Abchazja wykorzystywano w charakterze transportowców wojskowych i sanitarnych. W latach 1941 – 42 zatonęło 5 statków serii, zaś wojnę przeżył jedynie Krym, który pływał na linii krymsko-kaukaskiej do połowy lat 60-tych.

Wróćmy jednak do losów Armenii. Z dniem 10 sierpnia 1941 roku cała szóstka statków została przekazana służbie medycznej Floty Czarnomorskieji przebudowana na transportowce sanitarne. Początkowo jednostki nosiły znaki Czerwonego Krzyża, jednak wkrótce zostały przemalowane na szary ochronny kolor i uzbrojone w działa przeciwlotnicze i karabiny maszynowe.

Dowódcą Armenii został powołany z rezerwy do świadczony marynarz floty handlowej kpt. lt Władimir Jakowlewicz Płauszewskij. Etatowa przebudowany statek mógł transportować 400 rannych, dla których przygotowano 1 salę operacyjną oraz 4 sale opatrunkowe łącznie na 11 stołów. Personel medyczny Armenii składał się z 9 lekarzy, 29 pielęgniarek oraz 75 sanitariuszy. Głównym lekarzem wyznaczono został lekarz wojskowego II rangi (wojenwracz) Piotr Andriejewicz Dmitriewskij, zmobilizowany główny lekarz Szpital Kolejowego w Odessie.

Do momentu zatonięcia Armenia wykonała 15 rejsów ewakuacyjnych, głównie z Odessy i Sewastopola. Na Kaukaz dostarczono łącznie około 15 000 ludzi. Do Odessy transportowiec sanitarny dowoził wojska dla wzmocnienia miejscowego rejonu obrony. Tylko w dniach 30 sierpni – 1 września transportowce sanitarne Armenia, Biełostok, Gruzja i Ukraina, a także statek Czapajew i okręt szkolny Dniepr, dostarczyły do Odessy 10 batalionów marszowych. W dniach 15 – 17 października jednostka uczestniczyła ewakuacji wojsk Primorskoj Armii z Odessy do Sewastopola. Ogółem statek znajdował się w ruchu 820 godzin, a w remontach kolejne 144 godziny.

Oficjalne informacje o zatonięciu jednostki są nader skromne. W dniu 4 listopada 1941 roku o godz. 05:40 transportowce Armenia (z 4500 żołnierzami na pokładzie) i Abchazja z ładunkiem wojennym oraz marszowym uzupełnieniem wyszły z Tuapse do Sewastopola pod eskortą niszczyciela Sposobnyj i trałowca Gruz. Około godz. 11:00 doszło do awarii jednego z silników Armenii, która musiała zawrócić do Tuapse pod eskortą trałowca i 2 kutrów dozorowych. Po krótki remoncie statek ponownie wyszedł w morze pod eskortą niszczyciela Soobrazitielnyj. Dowódca Armenii miał rozkaz udania się do Jałty, jednak na polecenie dowódcy niszczyciela, uważającego, że Jałta została już zajęta przez

Niemców, statek skierował się do Sewastopola. Rankiem 6 listopada transportowiec wszedł do Zatoki Sewastopolskiej i z Przystani Węglowej zaczęto dostarczać kutrami rannych. Następnie przeprowadzono Armenię do nabrzeża warsztatów artyleryjskich w Korabielnoj Buchtie, gdzie kontynuowano załadunek ludzi. Rannych i personel medyczny ładowano zarówno wąskim trapem z prawej burty jak i z kutrów podchodzących do lewej burty.

Choć skrywa się to we wspomnieniach i różnych opracowaniach naukowych do chwili obecnej, sytuacja w Sewastopolu w początkach listopada 1941 roku bliska była panice i dowództwo przygotowywało się już do oddania miasta. W rezultacie z miasta wywieziono wiele z tego, co było niezbędne dla prowadzenia długotrwałej obrony głównej bazy Floty Czarnomorskiej. Dotyczyło to zarówno uzbrojenia i zapasów jak i personelu medycznego. Tak więc rozkazem sztabu SOR (Sewastopolski Rejon Obronny) na pokładzie Armenii miał ewakuować się na „wielką ziemię” personel głównego szpitala Floty Czarnomorskiej, szpitala marynarki wojennej, rozwiniętego na bazie sanatorium „Maksimowa Dacza”, laboratorium sanitarno-epidemiologicznego, 5 medsanotriada (pol. oddziału sanitarno-medycznego), bazowej polikliniki floty oraz szeregu cywilnych instytucji medycznych. W rezultacie po zatonięciu Armenii Flota Czarnomorska pozostała praktycznie bez zabezpieczenia medycznego, tym samym nowy główny szpital Floty Czarnomorskiej No. 40 jak i polowe szpitale trzeba było rozwijać w oparciu o mobilizację lekarzy z rezerwy. Na pokład statku przyjęto także artystów teatru miejskiego im. Łunaczarskiego. Tymczasem następnego dnia, 7 listopada Kwatera Główna (Stawka) wydała rozkaz by w żadnym przypadku nie oddawać Sewastopola! Odpowiedzialność za obronę miasta i bazy spoczęła na Flocie Czarnomorskiej i osobiście jej dowódcy admirale Filipie P. Oktiabrskim.

Z Sewastopola zamiast do Tuapse Armenię sk ierowano pod eskortą kutra dozorowego SKA-041 do Jałty, w rejon której podchodziły już niemieckie oddziały. Wkrótce jednak nadszedł rozkaz by udać się na zewnętrzną redę Bałakławy, aby przyjąć na pokład rannych i personel medyczny miejscowych szpitali. Do Jałty transportowiec dotarł dopiero około godz. 02:00 w nocy i natychmiast rozpoczął okrętowanie rannych i personelu medycznego z 11 miejscowych szpitali, a także uciekinierów, w tym aktyw partyjny południowego wybrzeża Krymu i kierownictwo słynnego obozu pionierskiego „Artek”.

Poza tym pracownicy NKWD załadowali na statek w Sewastopolu i Jałcie kilkadziesiąt skrzyń z nieznaną zawartością. Wokół tej kwestii narodziło się wiele legend. Niektórzy uważają, że w skrzyniach były zasoby banku w Simfierapolu, w tym złoto, a także cenne eksponaty krymskich muzeów.

Decyzja o wykorzystaniu załadowanej po brzegi ludźmi Armenii do ewakuacji Bałakławy i Jałty wygląda dość dziwnie. Rozsądniej byłoby wykorzystać do tego celu niewielkie okrety i jednostki pomocnicze Floty Czarnomorskiej oraz statki różnych cywilnych instytucji, których aż nadto znajdowało się w Sewastopolu. Przecież Armenia wychodząc wieczorem z Sewastopola już następnego ranka mogła bezpiecznie osiągnąć Kaukaz. W tym czasie Niemcy nie dysponowali żadnym okrętem podwodnym na Morzu Czarnym, a jedyna rumuńska jednostka tej klasy do końca 1941 nie wychodziła poza granice własnych wód terytorialnych. Niemieckie samoloty nie dysponowały celownikami radiolokacyjnymi, wobec czego nie mogły atakować jednostek w nocy. Do Jałty podchodziły już wojska przeciwnika, a w dodatku miejscowy port nie posiadał żadnych środków obrony przeciwlotniczej.

Dowódca Armenii kapitan
lejtnant W. J. Płauszewskij.
Fot.zbiory Aleksandr Mitrofanov

W czasie postoju w Jałcie W. J. Płauszewskij otrzymał rozkaz dowódcy floty Oktiabrskiego zakazujący wyjścia w morze przed godz. 19:00 w związku z brakiem zabezpieczenia lotniczego. Tym niemniej jednak dowódca Armenii wyszedł w morze 7 listopada o godz. 08:00. Prawdopodobnie uznał dalszy postój w Jałcie za niebezpieczny, w końcu równo dobę później do miasta weszły wojska niemieckie.

Zgodnie z oficjalnymi powojennymi danymi na pokładzie transportowca znajdowało się około 5 tysięcy ludzi, lecz faktycznie liczba ta była półtora do dwóch razy wyższa. Od dolnych pokładów po mostek ludzie stali w gęstym tłumie. Zgodnie z oświadczeniami światków, nosze z ciężko rannymi stawiano pionowo, tak by zajmowały mniej miejsca. Załadunek statku prowadzono w pełnym nieładzie, nikt nie rejestrował nazwisk, nie była także znana dokładna liczba pasażerów.

Armenię ochraniały jedynie 2 kutry dozorowe (wszystkiego 4 działa kal. 45 mm i 4 wkm‑y kal.12,7 mm DSzK), zaś wg innych źródeł jedynie SKA-041 (dca st. lt P. A. Kułaszow). Zdaniem wielu źródeł również MO-04, jednak kuter o takim oznaczeniu wszedł w skład Floty Czarnomorskiej dopiero w końcu 1943 roku. Z powietrza przejście zabezpieczały na wysokości 500 m 2 samoloty myśliwskie I-153. Sama Armenia również była uzbrojona w 4 działa kal. 45 mm 21K. Biorąc pod uwagę świadectwa wielu świadków oraz oficjalne radzieckie źródła mówiące, że na pokładzie statku namalowany był znak Czerwonego Krzyża, zamontowane uzbrojenie stanowiło poważne naruszenie statusu jednostki szpitalnej (transportowca sanitarnego).

Status takich jednostek określała X Konwencja Haska O zastosowaniu zasad Konwencji Genewskiej z 1906 roku w wojnie morskiej (dalej „Konwencja Haska”). Poniżej przywołuje się wypisy z odpowiednich artykułów wspomnianej Konwencji:

Artykuł 1
Wojenne statki szpitalne, to jest statki, które zostały zbudowane lub przystosowane przez państwo specjalnie i jedynie w celu niesienia pomocy rannym, chorym i poszkodowanym. Nazwy tych jednostek zostały zakomunikowane wojującym stronom z chwilą rozpoczęcia lub w trakcie działań wojennych, jednak w każdym przypadku przed ich użyciem na polu walki, nie są narażane na działania wojenne i nie podlegają zajęciu w toku prowadzonej wojny.
…….
Artykuł 4
……
Władze zobowiązują się nie wykorzystywać tych jednostek do jakichkolwiek celów wojennych. Jednostki te w żadnym stopniu powinny być ograniczane działaniami walczących.
…...
Artykuł 5
Wojskowe jednostki szpitalne dla odróżnienia się będą malowane na kolor biały z zielonym wzdłużnym pasem szerokości około 1,5 m.
……
Wszystkie jednostki szpitalne dla ułatwienia rozpoznawania podnoszą flagę z czerwonym krzyżem, wprowadzoną przez Konwencję Genewską
…….
Artykuł 6
Znaki rozpoznawcze, określone w artykule 5, mogą być wykorzystywane zarówno w czasie pokoju jak i wojny, jedynie dla ochrony i oznaczenia jednostek, które jej podlegają.

Artykuł 8
Opiekę, jaką powinny otrzymać jednostki szpitalne oraz szpitale pokładowe, przerywa się, jeśli są one wykorzystywane dla podejmowania działań szkodzących nieprzyjacielowi.
…….
Artykuł 18
Postanowienia niniejszej Konwencji mają zastosowanie wyłącznie między stronami umowy i tylko w przypadku, jeżeli wszystkie wojujące strony uczestniczą w Konwencji.

Jak widzimy, charakter wykorzystana Armenii nie odpowiadał w żadnym przypadku przywołanym artykułom Konwencji Haskiej, co czyniło z niej pełnoprawny cel dla przeciwnika. Artykuł 18 miał w tym przypadku znaczenie decydujące – po Wielkiej Rewolucji Październikowej władze radzieckie wypowiedziały rosyjskie podpisy pod wszystkimi konwencjami, zawartymi do roku 1918, tym samym nie potwierdziły ratyfikacji X Konwencji Haskiej.

Ostatni rejs Armenii i miejsce jej zatonięcia. Rys. Bogusław Nikonowicz

Na jednej ze stron internetowych odsyłających do pisma „Morskoj Sbornik” z roku 1941, znajdują się informacje o tym, ze w początkach wojny władze niemieckie za pośrednictwem ambasady Bułgarii zwracały się do władz radzieckich z propozycją przyznania statusu jednostek szpitalnych stron wojujących, jednak propozycja ta została odrzucona przez stronę radziecką.

O godz. 11:25 w punkcie o współrzędnych 44º15’ szerokości północnej i 34º17’ długości wschodniej w odległości 25 Mm (wg innych danych 23,5 km) od brzegu na trawersie Gurzuf i Miedwiedgory Armenia została zaatakowana przez pojedynczy samolot torpedowy He-111H-6 ze składu bazującej w Rumunii I eskadry grupy lotniczej I/KG28. Niezauważony przez samoloty eskorty Heinkel nadleciał od strony brzegu i z odległości 600 m zrzucił 2 torpedy. Jedna z nich (prawdopodobnie typu LT F5b) trafiła w dziobowa część jednostki, która poszła na dno w ciągu zaledwie 4 minut. Kutry eskorty zdołały uratować jedynie 8 ludzi (wg innych danych – 82). Najprawdopodobniej Niemcy polowali na niszczyciele, przerzucające z Jałty do Sewastopola 7 Brygadę Piechoty Morskiej. W dniach 6-7 listopada wyszły z Jałty z wojskami na pokładach niszczyciele Biezupriecznyj i Bojkij.

Podwieszanie torpedy do niemieckiego samolotu He-111. Fot. zbiory Krzysztof Stroba

Członek załogi kutra eskorty M. M. Jakowlew tak opisuje te wydarzenia:

„7 listopada, około 10 rano, w rejonie przylądka Sarycz przeleciał nad nami niemiecki samolot zwiadowczy, a po niedługim czasie nad wodą, lotem koszącym, niemal ocierając się o grzebienie fal (była pogoda sztormowa i kołysało nami solidnie) weszły w nasz rejon 2 nieprzyjacielskie samoloty torpedowe. Jeden z nich wykonał zwrot do ataku torpedowego, a drugi poleciał w stronę Jałty. Nie mogliśmy otworzyć ognia, bowiem przechyły kutra dochodziły do 45º. Samolot torpedowy zrzucił 2 torpedy, które chybiły celu i eksplodowały na skalach przylądka Aija. Przeraziła nas siła wybuchu, do tego czasu nie widzieliśmy jeszcze takiego i od razu wszyscy powiedzieli, ze jeśli drugi samolot dopadnie «Armenie», to nie ma jej czego zazdrościć…..Tak też się stało” (Niepomniaszczij N. N. Wojennyje katastrofy na morie).

Taka jest oficjalna wersja zatonięcia Armenii. Istnieje jednak szereg relacji świadków wydarzeń, rysujących zupełnie inny obraz zatonięcia statku. Na ich podstawie można przedstawić jeszcze minimum 2 wersje przebiegu zdarzenia. W jednej z nich, transportowiec atakowały dwie czwórki nurkowców Ju-87, które wyszły nad cel od strony Gór Krymskich. Statek został trafiony wieloma bombami lotniczymi, przełamał się po środku i szybko poszedł na dno. W drugiej w ataku na Armenię uczestniczyło około 40 bombowców. Czy rzeczywiście statek zatonął w odległości 25 Mm od brzegu? Mieszkanka Jałty Anastazja Popowa, której udało się przeżyć zatonięcie statku, wspomina tak:

„6 listopada 1941 za radą znajomych postanowiłam ewakuować się z Jałty. Z dużym trudem zabrano mnie na pokład, bowiem «Armenia» przepełniona była rannymi i uciekinierami. Po wyjściu w morze statek był atakowany przez nieprzyjacielskie lotnictwo. Zaczęło się prawdziwe piekło. Wybuchy bomb, panika, krzyki ludzi – wszystko mieszało się w nieopisany koszmar. Ludzie miotali się po pokładzie, nie wiedząc, gdzie skryć się przed ogniem. Wyskoczyłam do wody i popłynęłam do brzegu, tracąc świadomość. Jak dodarłam do brzegu – nie potrafię powiedzieć”.

Wątpliwe by ta kobieta mogła przepłynąć 25 mil w listopadowej lodowatej wodzie! Ogółem do brzegu udało się dotrzeć 5 osobom w tym ciężarnej kobiecie.

A oto relacja innego świadka, znajdującego się na brzegu:

„Ze wzgórz Jałta widoczna jak na dłoni. Wiedzieliśmy jak za dnia 7 listopada od nabrzeża portu w Jałcie odszedł statek «Armenia» z rannymi. Jednostka nie zdążyła jeszcze wyjść na otwarte morze, jak nadleciała grupa nieprzyjacielskich samolotów i nie bacząc na to iż na burtach statku widoczne były znaki czerwonego krzyża, rozpoczęły bombardowanie pływającego szpitala…Do nas docierały nie tylko wybuchy bomb, ale i głosy ludzi”.

Zatem gdzie prawda? Jeśli relacje świadków nie zasługują na wiarę, lub oficjalne organa z jakiś przyczyn skrywały okoliczności i miejsce zatonięcia. Czy tajemnica nie tkwi w ładunku? Nawet i o samym fakcie zatonięcia transportowca w radzieckich źródłach wspomina się mimochodem, lub w ogóle go przemilcza. Czy nie chce się przypadkiem w ten sposób skryć nastroju klęski, powszechnie panującego w Sewastopolu w listopadzie 1941 roku?

Na poważnie poszukiwaniami zatopionej Armenii zajęto się dopiero wiosną 2005 roku. Inicjatywę tę podjął naczelnik departamentu dziedzictwa podwodnego Instytutu Archeologii Narodowej Akademii Nauk Ukrainy Siergiej Woronow, który został szefem ekspedycji. Wspierała inicjatywę Rada Ministrów, a ekspedycje finansował Sekretariat prezydenta Ukrainy. W przypadku odnalezienia Armenii proponowano nadać jej status Międzynarodowej Pamiątki Morskiej. Uczeni mieli także nadzieję na odnalezienie i wydobycie na powierzchnię szafy nr 5 z kabiny głównego lekarza transportowca sanitarnego, w której, zgodnie z informacja FSB (Federalnej Służby Bezpieczeństwa) Rosji, przechowywano ważne dokumenty, w tej liczbie spisy pasażerów.

Poszukiwaniami zajmowali się bezpośrednio specjaliści Naukowo-Badawczego Centrum „Państwowe oceanarium sił zbrojnych Ukrainy” pod kierownictwem kmdr Walerija Kułagina. Wykorzystując uniwersalny wielozadaniowy załogowy podwodny pojazd „Langust” (projekt 6026), zbudowany w roku 1986 przez moskiewski OKB STS i wyposażony w hydrolokator o wysokiej rozdzielczości. Pojazd mógł zanurzać się na głębokość do 600 m, a jego autonomiczność wynosiła do 3 dób. Pojazd opracowano dla prac na wojskowych poligonach, a początkowo wykorzystywany był na jeziorze Issyk-Kul w Azji Środkowej, a następnie przerzucono na Morze Czarne, gdzie uczestniczył w próbach nowych modeli broni torpedowej.

Pojazd podwodny „Langust”, który penetrował wrak Armenii. Fot. zbiory Aleksandr Mitrofanov

Pierwsze zanurzenie w celu poszukiwań zatopionej Armenii pojazd przeprowadził w dniu 26 maja w odległości 24 km od portu w Jałcie, w miejscu, gdzie zgodnie z archiwalnymi danymi miał zatonąć transportowiec. Długie wzrokowe i hydroakustyczne poszukiwania przeprowadzone na głębokości 460-540 m, nie dały pozytywnych rezultatów. W archiwach Czarnomorskiego Parachodstwa (dawny armator z Odessy przyp. tłumacza) odnaleziono relacje o jeszcze kolejnych dwóch możliwych miejscach zatonięcia statku. Jedno znajduje się na trawersie przylądka Ajudah naprzeciw obozu pionierskiego „Artek” (głębokość około 250 m), a drugie na trawersie przylądka Sarycz w odległości 93 km od brzegu na głębokości 1200 m.

Rejon Ajudah został zbadany przez ekspedycję Woronowa za pomocą jednostek portu w Jałcie z wykorzystaniem hydrolokatora bocznego przeglądu. Na głębokości 182 m wykryto duże metalowe fragmenty, które potencjalnie mogły należeć do Armenii, lecz wymaga to jeszcze dodatkowego sprawdzenia. Ukraińscy specjaliści nie dysponowali wyposażeniem, pozwalającym na prowadzenie poszukiwań na głębokości 1200 m, wobec czego w celu zbadania drugiego rejonu postanowiono zwrócić się o pomoc do wybitnego amerykańskiego specjalisty Roberta Ballarda, dyrektora Rhode Island Institute of Oceanography stanu Massachusetts, zajętego w owym czasie poszukiwaniami zatopionej Atlantydy w rejonie wyspy Santorini.

Robert Ballard nie tylko zgodził się na udział w poszukiwaniach, ale także współfinansowaniu wspólnej ukraińskoamerykańskiej ekspedycji (łączna suma wydatków – 2,5 mln USD). Podwodna ekspedycja archeologiczna „Czarnomorska Ekspedycja – 2006” od 24 kwietnia do 23 maja 2006 roku przebadała ogromny fragment Morza Czarnego od przylądka Chersones do przylądka Meganom na głębokości od 100 do 1200 m. Do poszukiwań wykorzystano jednostkę Endeavor należącą do Instytut Rhode Island, wyposażoną w 3 pojazdy podwodne. Choć poszukiwanej Armenii nie udało się odnaleźć, ekspedycja dała bogaty „plon”, znaleziono 494 wcześniej nieznanych obiektów podwodnych, z których 141 obiektów zidentyfikowano jako zatopione jednostki różnych epok od antyku do II wojny światowej. Wśród nich statek pasażerski Lenin, który poderwał się na radzieckich minach przy ewakuacji Odessy w roku 1941. Zginęło przy tym 4000 ludzi (wg niektórych danych liczba ta może sięgnąć 9200 ludzi). Znaleziono również zaginiony bez wieści w roku 1924 pancernik Sinop.


Tłumaczenie z języka rosyjskiego
Maciej S. Sobański

Bibliografia

1. Szirokorad A., Torpedonoscy w boju. Ich zwali „smiertnikami”, Moskwa 2006.
2. Szirokorad A., Bitwa za Krym: roman-chronik, Moskwa 2005.
3. Istorija otieczestwiennogo sudostrojenija, Tom 4, Sankt Peterburg 1996.
4. Wajner B. A., Sowietskij morsko transport w Wielikoj Otieczestwirennoj wojnie, Moskwa 1989.
5. Pilipienko W. W. i inni, Morskije połpredy Oktiabria, Odessa 1988
6. Biereżnoj S. S,. Korabli i suda WMF SSSR 1928-1945. Sprawocznik, Moskwa 1988.
7. X Konwencja Haska o zastosowaniu zasad Konwencji Genewskiej w wojnie morskiej (zawarta w Hadze 18.10.1907) Oficjalny przekład.
8. Pasiakin W., Tragedia „Armenii”, Gazeta „Krasnaja Zwiezda”, 23 lipca 2005.
9. Gazeta „Trud”, 16 czerwca 2005.
10. Gazeta „Komsomolskaja Prawda – Ukraina”, 27 październik 2006.
11. Internet.

Komentarze

0Szemkel2014-10-22 13:10#1
Ciekawy artykuł, czytałem go z dużą przyjemnością.
Przydałoby się jeszcze pozbyć wielu literówek i błędów powstałych w tłumaczeniu. Zwyczajnie zabrakło edytora.
Tak czy inaczej - interesujący materiał :)
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy


Odśwież